Poranek po upojnej nocy

Ale przyszedł ranek, wstaliśmy późno. Pragnąłeś jeszcze, żebym zjadła z Tobą śniadanie. Razem wypiliśmy herbatę, którą niewidzialna ręka dyskretnie przygotowała w jadalni, i gawędziliśmy. Znowu mówiłeś do erotomana z tą właściwą Tobie serdecznością i bezpośredniością, bez ciekawości i bez niedyskretnych pytań o to, kim jestem. Tak samo jak wtedy nie spytałeś fana ero rozmówek ani o nazwisko, ani gdzie mieszkam, znowu byłam dla Ciebie tylko ową bezimienną przygodą, owym wybuchem namiętności, ulatującym, bez śladu w dymie pożądania. Opowiadałeś, iż wybierasz się w daleką podróż, do północnej Afryki, na dwa, trzy miesiące. Przed chwilą jeszcze niezmiernie szczęśliwa — teraz zadrżałam: bo już łomotało mi w uszach: odjedzie, odjedzie, zapomni…