Wyznanie pięknej dziewczyny z sex telefonu

Nie było godziny, żebym nie myślała o Tobie, i kiedy nic nie robiłam, tylko wy obrażałam sobie to pierwsze nasze spotkanie w Wiedniu, to zależnie od nastroju śniłam najgorsze i najradośniejsze. Wszystko było, iż tak powiem, już prześnione, w przykrych chwilach wyobrażałam sobie, iż faceta od ero rozmówek odtrącisz, pogardzisz, bo nie jestem równa Tobie, nie jestem dość piękna, zanadto nachalna… wszystkie formy Twej  niechęci,  oziębłości, obojętności, wszystko przeżyłam w namiętnych wizjach — ale nawet w tych najgorszych chwilach nie przypuściłam najstraszniejszego,  iż w ogóle nie zauważysz nigdy mego  istnienia!  Dzisiaj  potrafię  to już pojąć — ach, jak Ty adepta rozmów 0700 dużo nauczyłeś! — iż twarz dziewczyny, kobiety, musi być dla mężczyzny czymś niesłychanie ruchliwym,  bo najczęściej  jest tylko zwierciadłem, raz namiętności, to znowu naiwności czy zmęczenia, iż rozpływa się tak łatwo jak obraz w lustrze i że mężczyzna łatwiej może zapomnieć oblicze kobiety, bo lata odbijają się na nim grą świateł i cieni, bo ubiór za każdym razem inaczej je obramowuje. Ludzie, którzy zrezygnowali, ci dopiero wiedzą  naprawdę. A ja, młoda dziewczyna, nie mogłam wtedy pojąć Twego zachowania, bo w tym ciągłym, nigdy nie ustającym zajmowaniu się Tobą doszłam do jakiegoś obłędnego przypuszczenia, iż Ty także musisz nieraz myśleć o erotomana i czekać na niego; nigdy w mojej głowie nie powstała myśl zapierająca dech w piersi, iż mogę dla Ciebie być niczym, iż nigdy nawet najlżejsze słowo na sex telefonie nie zadrgało w Twojej  duszy.  I to przebudzenie, kiedy skrzyżowały się nasze spojrzenia i uprzytomniłam sobie, iż jestem Ci już zupełnie obca, iż nawet pajęcza nitka nie wiąże Twego życia z moim… to było moje pierwsze zderzenie z rzeczywistością, pierwszy zwiastun mego przeznaczenia.